🦀 Teściowa Się Wtrąca W Wychowanie Dziecka

WPHUB. Strona główna. DOM I RODZINA. Ciąża, poród, macierzyństwo i wychowanie dzieci. Tesciowa sie wyprowadziła na stałe, zostalismy postawieni przed faktem dokonanym, nienawidze jej za to Do tego zajmuje się ciężko chorym dziadkiem. Pozostała więc niania lub teściowa. I w tym właśnie problem! Zacznę od tego, że mama mojego męża to naprawdę fantastyczna kobieta. Sympatyczna, wesoła, tolerancyjna. W niczym nie przypomina złośliwych i wścibskich teściowych z dowcipów. W wielu sprawach świetnie się rozumiemy i Cześć emamy. 2 lata temu wyszłam za mąż za mojego M. Od ślubu mieszkamy u teściowej (mieszkanie ma 3 pokoje, w jednym śpi teściowa, w jednym my, trzeci pokój jest do wspólnego użytku) bo M. jest jedynakiem i się uparł że musi mieszkać ze Co zrobić? We wszystko się wtraca, w prowadzenie domu, wychowanie dzieci. O wszystko wypytuje mnie i męża. Chciałabym to jakoś zakończyć ale Tak żeby się nie obraziła. Mieszka w domu mam juz dość , a to dopiero początek za trochę ponad 2 tygodnie przyjdzie na świat nasze 1 dziecko wszyscy sa oczywiscie bardzo szczęśliwi , nie mogą sie doczekać ( szczególnie rodzice M , ponieważ M jest jedynakiem) wszytsko ładnie Wszystko przez to, że wtrąca się w wychowanie mojego dziecka! Odkąd Staś pojawił się na świecie, moja teściowa oszalała na jego punkcie. Pewnie dlatego, że to jej pierwszy wnuk. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie to, że non-stop mówi mi, jak mam się nim opiekować. Mieszka jakieś 20 minut od naszego domu, więc co drugi Ostatnio teściowa zapytała nas ile synek zebrał na roczek, ok - odpowiedziałam, tyle i tyle i dołożymy to do Skocz do zawartości Ciąża, poród, macierzyństwo i wychowanie dzieci Mieszkam z mężem w wynajętym pokoju. W lipcu urodzi się nam dziecko. Musimy się wyprowadzić. Teściowa zaproponowała nam mieszkanie u siebie. Jesteśmy w takiej sytuacji finansowej, ze musimy skorzystać z tego zaproszenia na jakiś czas. Bardzo się jednak boję, czy uda mi się jakoś dogadać z teściową. Zwłaszcza, że znamy się A wkurza to mało powiedziane Mieszkam z teściowa, choć bardzo nie chciałam i broniłam się rękami i nogami, już nic nie mowie, ze siedzimy ciągle we 4 mąż, teściowa, dziecko i ja Teściowa ingeruje w nasz ślub. "Przez to może rozpaść się związek". Monika Karbarczyk. 28.04.2023. Aktualizacja: 29.04.2023 21:18. Ślub to wspaniała uroczystość, ale może być zarzewiem konfliktu, zwłaszcza na linii panna młoda – teściowa. W takiej sytuacji znalazła się właśnie nasza czytelniczka. Nigdy nie wtracam sie w wychowanie mojego wnuka, chociaz widze wiele popelnianych bledow. Sama je popelnialam, wiec daje im tez te mozliwosc. Mam bardzo dobry kontakt z synowa i synem. Witajcie mam problem którego nie wiem jak rozwiązać.Mieszkam z moim facetem u moich rodziców mamy 7miesięczne dziecko.Z chwilą kiedy zaszłam w ciążę teściowa miała wielkie wyrzuty że jej cięzko i że syn powinien jej łożyć a nie na dziecko ZiSoOS. 14 odp. Strona 1 z 1 Odsłon wątku: 7881 Zarejestrowany: 06-11-2011 22:38. Posty: 128 IP: 7 listopada 2011 14:48 | ID: 676533 Zakładam taki wątek z wielkiej potrzeby, podzielenia się z kimś oraz poradzenia w temacie. Jeśli jest ktoś kto również ma problem z rodzinką, która mówi: nie otwieraj okna bo wieje, albo na spacer za zimno, za często karmisz, źle to robisz zrób tak... To zrób tak to inaczej, tego wcale nie rób to zapraszam do dyskusji 7 listopada 2011 15:01 | ID: 676538 Albo pij bawarkę. Chyba każdy tak ma. Ja grzecznie ale stanowczo przekazałam moim bliskim, że wychowanie naszego dziecka jest naszą sprawą i że za "dobre" rady dziękujemy. 7 listopada 2011 15:03 | ID: 676540 Oj ja na to nie pozwalam:) Ani swojej rodzinie, ani rodzinie męża. Zresztą jestem wystarczająco nadopiekuńcza, zazwyczaj komentarze są inne: "Nie przesadzasz?" Kiedyś usłyszałam coś miłego: "Nadopiekuńczość jest wskazana do 3-go roku życia dziecka". Oczywiście mówimy o rodzicach. Jeśli mieszkasz z rodziną, to napewno nie da się tego uniknąć. Wytrwałości życzę:) 3 @ Zarejestrowany: 06-11-2011 22:38. Posty: 128 7 listopada 2011 15:23 | ID: 676551 ja się staram nie pozwalać, jestem młodą mamą i staram się sluchać z każdej strony bo może coś mądrego usłyszę, ale niekiedy nawet mnie rozbrajają niektóre teksty, typu zamknij okno a ja chce akurat wywietrzyć, jak będę chciała coś ukisić to kupię sobie ogórki, a jakieś skuteczne sposoby, żeby grzecznie odpyskować, że tak powiem?? 7 listopada 2011 15:25 | ID: 676552 Za cienko ubierasz dziecko, za pozno wychodzisz z dzieckiem na spacer. Za wczesnie sie postraliscie o drugie dziecko. Dziecko 3 letnie powinno jesc jeszcze z butelki, i tak dalej mozna wymieniac, tak, tak znam to ale jendym uchem wpuszczac drugim wypuszczac, albo powiedziec po prostu to moje dziecko i jestem matka. Nie mowie, ze zlote rady sie nie przydaja, ale zlote rady a nie "madrosci zyciowe". 7 listopada 2011 15:27 | ID: 676556 Moze takie madre zdanie do osob ,ktore maja dzieci: "Ty juz mialas/miales swoj czas na wychowanie dzieci teraz moja pora", albo" To ja jestem matka i to moje dziecko."? Nie ma uniwersalnej zasady na tzw odczepienie slotych uwag rodziny:)...trzeba wypracowac uniwersalny srodek,tylko tak z wyczuciem. 6 @ Zarejestrowany: 06-11-2011 22:38. Posty: 128 7 listopada 2011 15:31 | ID: 676565 tak tak, tylko zaraz obraza majestatu:P a najsmieszniejsze jest to ze czesto maja jakies swoje przestarzałe metody, typu chociaż ubierania dziecka jak na syberie, albo szlag mnie trafia jak na rozkaz mam przypinać czerwoną wstążkę, jak ktoś w to wierzy niech przypina a ja nie wierze w takie pierdoły:) 7 listopada 2011 15:33 | ID: 676570 @ (2011-11-07 15:31:39)tak tak, tylko zaraz obraza majestatu:P a najsmieszniejsze jest to ze czesto maja jakies swoje przestarzałe metody, typu chociaż ubierania dziecka jak na syberie, albo szlag mnie trafia jak na rozkaz mam przypinać czerwoną wstążkę, jak ktoś w to wierzy niech przypina a ja nie wierze w takie pierdoły:) tak tak ze wstążką tez mnie męczyli:) 7 listopada 2011 15:37 | ID: 676575 @ (2011-11-07 15:31:39)tak tak, tylko zaraz obraza majestatu:P a najsmieszniejsze jest to ze czesto maja jakies swoje przestarzałe metody, typu chociaż ubierania dziecka jak na syberie, albo szlag mnie trafia jak na rozkaz mam przypinać czerwoną wstążkę, jak ktoś w to wierzy niech przypina a ja nie wierze w takie pierdoły:) a wiec prosta metoda. Moje dziecko a niech inni mowia,robia co chca:) 9 @ Zarejestrowany: 06-11-2011 22:38. Posty: 128 7 listopada 2011 15:38 | ID: 676576 nie wiem jak avatar wstawić, ratunku 10 bielinek_kapustnik Zarejestrowany: 08-04-2011 10:58. Posty: 1112 7 listopada 2011 15:43 | ID: 676585 Moi rodzice urodzili i wychowali 4 dzieci i mają ogromną wiedzę, z czego uwielbiam korzystać. Wiele razy swoim doświadczeniem wyratowali mnie z opresji. Natomiast teściowa, ona to ma teorie... Ale nie aferuję się z nią, bo to starsza kobieta, zresztą fajna :) To nie jej wina, że za jej czasów dzieci wychowywało się inaczej :) Pewnie nasze dzieci też będą się na forach wyśmiewać z naszych metod :) 7 listopada 2011 15:46 | ID: 676587 @ (2011-11-07 15:38:05)nie wiem jak avatar wstawić, ratunku Profil -> Moja prezentacja 12 @ Zarejestrowany: 06-11-2011 22:38. Posty: 128 7 listopada 2011 15:46 | ID: 676588 nie wyśmiewam się, tylko nap. mroże dla mojej małej moje mleko na później, a moj teść na to " tylko Ty mi dzieciaka nie zepsuj" moja babcia mroziła moje koleżanki mrożą a ja swoją małą otruję pewnie:) 7 listopada 2011 18:25 | ID: 676685 witaminkaa (2011-11-07 15:46:14) @ (2011-11-07 15:38:05)nie wiem jak avatar wstawić, ratunku Profil -> Moja prezentacja - EDYTUJ PROFIL Dobrze, że moja teściowa idzie z biegiem czasu:)) Współczuje rodzinki... 8 listopada 2011 05:20 | ID: 677096 Chyba kazdy przez to przechodził. Ja na poczatku sie denerwowałam i mowiłam, ze nie zycze sobie aby ktokolwiek sie wtracał, jak bede potrzebowała rady, sama zapytam. A i tak swoje było gadane. Jednym uchem wpuszac, drugim wypuszczac :) Teraz juz ten etap zakonczony, aczkolwiek " Nie za cienka kurtka na ta pogode" :) Za drogie prezentyMoja teściowa żyje z niskiej renty, ale często kupuje mojej Ali nowe śpioszki, zabawki. Krępuje mnie to i wolałabym, aby wydała te pieniądze na własne potrzeby. Mam jej o tym powiedzieć? BeataNasza rada: Lepiej nie. Upominki dla wnuczki pewnie sprawiają babci wielką przyjemność. Jednak możesz podsunąć teściowej inne sposoby na uszczęśliwienie Ali. Zabawa, np. w „Kosi, kosi łapci”, ucieszy malca bardziej niż nowe ubranko. A jeśli martwisz się o finanse teściowej, możesz od czasu do czasu wpaść do niej ze zrobionymi zakupami („Kupiłam w promocji, ale my aż tyle nie zjemy”). Nigdy po mojemuZa każdym razem, kiedy proszę moją mamę, aby zrobiła coś po mojemu, ona odpowiada tak samo: „Nie musisz mnie uczyć. Ciebie wychowałam i jakoś wyszłaś na ludzi”. Owszem, wyszłam, ale teraz chciałabym spróbować własnych metod. AgnieszkaNasza rada: Wielu babciom trudno zaakceptować fakt, że ich sprawdzone metody odchodzą do lamusa. Zamiast mówić, że twoje są „lepsze”, po prostu powiedz, że teraz inaczej podchodzi się do zdrowia i wychowania dziecka. W takiej dyskusji pomogą stwierdzenia: „Nasz lekarz uważa...”, „Przeczytałam w poradniku...”, „Ostatnie badania dowiodły...” oraz odwołanie się do autorytetów. Ech, te słodycze!Babcia na wieść o tym, że chcemy zapisać Julka do żłobka, zaproponowała, że będzie się nim opiekować podczas naszej nieobecności. Zgodziliśmy się z radością i... już trzeci miesiąc prosimy ją, by nie dawała Julkowi słodyczy! Czy jest jakieś wyjście z tej sytuacji? Beata i MirekNasza rada: W czasach naszego dzieciństwa czekoladki i cukierki były prawdziwym rarytasem. Babcia najpewniej jest przekonana, że częstując wnuka słodyczami, uszczęśliwia go (i pewnie tak jest). W taki sposób okazuje też swoją miłość. Warto jednak poważnie z nią porozmawiać o tym, że podawanie malutkiemu dziecku czekoladek lub ciasteczek jest niezdrowe dla jego zębów i grozi alergią, a nawet otyłością. Argumenty zdrowotne zwykle skutkują. Możecie też powiedzieć: „Mamo, wiemy, że kochasz Julka i chcesz dla niego jak najlepiej”, ale dodajcie, że inaczej wyobrażaliście sobie jej pomoc. I choć jesteście za nią wdzięczni, chcielibyście, aby to do was należało ostatnie słowo w kwestii karmienia synka. Babcia, a nie nianiaPoprosiłam moją mamę, aby opiekowała się Izą, kiedy wrócę do pracy po macierzyńskim. Odmówiła. A przecież już nie pracuje i mogłaby mi pomóc. MonikaNasza rada: Każda babcia ma prawo do własnego życia i nie można mieć do niej pretensji o to, że zamiast opiekować się wnuczką, woli spędzać czas na swój sposób. Do tego warto pamiętać, że żywiołowość malutkiego dziecka może być zbyt męcząca dla niemłodej osoby. Zrozum i uszanuj decyzję mamy. Nie zmuszaj jej do poświęcenia się dla waszej rodziny. Ciągle krytykujeKiedy mama przychodzi do nas w odwiedziny, zawsze krytykuje to, jak ubieram mojego Adasia. Uważa też, że za rzadko go karmię a za często kąpię. I w ogóle rozpieszczam synka, nosząc na rękach i okazując mu czułość. Jest mi bardzo przykro z tego powodu. KaśkaNasza rada: Ciągła krytyka może być irytująca, nawet jeżeli jest się pewnym, że babcia ma na uwadze dobro wnuka: nie chce, aby był głodny albo zachorował. Staraj się jednak ucinać jak najwcześniej wasze spory. Możesz np. uśmiechnąć się i powiedzieć spokojnie, że metod wychowania jest tyle, ile matek na świecie. Za bardzo się wtrącaMieszkamy razem z teściową, która stara się jak najwięcej opiekować naszą Amelką: przygotowuje jej mleko, przewija (nawet kiedy nie trzeba) albo proponuje, że zabierze ją na spacer. Uważam, że za bardzo się wtrąca. JoannaNasza rada: To delikatna kwestia. Teściowa nie robi nic złego (stara się być pomocna), ale z drugiej strony – nie pozwala wam na samodzielność. Może gdy znowu wystąpi z propozycją spaceru z dzieckiem, podziękuj i odpowiedz, że sama masz ochotę się przejść. Bądź taktowna, ale stanowcza. Nie bój się ustalić jasnych granic – nawet jeśli teściowa poczuje się urażona (nastaw się, że tak będzie), po kilku dniach wasze stosunki się ocieplą. A i dla ciebie, i dla teściowej łatwiej będzie, jeżeli zasady będą problem z teściami? Porozmawiaj na Pierwsze dzieci wychowywaliśmy bez udziału dziadków; Zazdrośnie patrzyliśmy na znajomych, którzy w każdej chwili mogli liczyć na pomoc swoich rodziców. Ale gdy przyszedł na świat Młody, raj i dla nas był na wyciągnięcie ręki - babcia K. przeprowadziła się do nas i zajęła wnukiem, a my spokojnie wróciliśmy do pracy. Sielanka trwała pół roku. A właściwie pierwsze trzy miesiące. Kolejne trzy to była już prawdziwa obrona Częstochowy. TEKST: Katarzyna BergBabcia K. pojawiła się u nas pełna radości i pasji. Cieszyły ją spacery (ja ich nigdy nie lubiłam, więc wiecie, kamień z serca), nowe znajomości z innymi babciami i nianiami, wreszcie - gotowanie, bo to uwielbia ponad wszystko. W dodatku miała swój pokój, więc nie gnieździliśmy się wszyscy razem; wydawało się, że lepiej być nie kochała podopiecznego jak własne, gotowała, robiła zakupy, a nawet...sprzątała. Wszystko za free, bo przecież "grosza od własnych dzieci nie wezmę". Wdzięczność nasza rosła z dnia na dzień, więc wymyślaliśmy przeróżne sposoby zrewanżowania się Złotej Kobiecie: a to weekend w spa, a to kino, a to nowy ciuch, książka, cokolwiek, by miała poczucie, że naprawdę doceniamy to, co dla nas była tak wielka, że gdy koleżanki czasem wpadały i mówiły: ”oj, masz trochę inaczej poustawiane w kuchni”, to burczałam na nie mówiąc, że skoro ktoś tak się poświęcił, to trzeba mu stworzyć takie warunki, by czuł się jak u siebie! Niech zatem babcia przestawia sobie cukier, ekspres do kawy, a nawet likwiduje naklejki na piekarniku (przy ich pomocy umawialiśmy się na różne rzeczy) - skoro wg niej wywołują odczuwaliśmy nawet wtedy, gdy Babcia K. nakarmiła Młodego mlekiem, choć lekarz kazał je na jakiś czas odstawić. Żeby jej nie urazić, w okrągłych słowach, niby przypadkiem zaczęliśmy w tonie przepraszającym mówić, że się nic nie stało, że tak tylko nam się przypomniało i że jeśli można to bardzo prosimy, by jednak mleka nie dawała, bo to kwestia zdrowia….I wtedy nieoczekiwanie, w odpowiedzi na tę naszą słowną jogę, usłyszeliśmy: „Bzdura i przesada, chowacie pod kloszem!”. Lekki szok, ale wtedy jeszcze wdzięczność brała górę: ”nie przesadzamy, tylko prosimy, bo mamy kłopot, może rzeczywiście pod kloszem, ale lepiej dmuchać na zimne…itd, itp”. Ja to chyba bede miala najmniejszy problem z Was :D Mieszkamy z mezem w stanach a cala rodzinka w polsce no ale napewno nieraz bede dzwonic do mamy lub tesciowej po rade. Obie sa super i mysle ze jakbysmy mieszkali w PL to by i tak sie nie wtracaly Odpowiedz Rane ja to juz sie boje ale nie tesciowej tylko siostry mojego meza. Ona juz sie we wszystko wtraca i juz mi zapowiedziala ze bedzie "dobra ciocia" do ktorej nasze dzieci beda lataly naskarzyc na mame i tate i wyzalic sie. Sama nie ma dzieci i bedzie chciala zadzic sie naszymi a co najgorsze wszsycy mieszkamy w jednym domu ale jeszcze tylko 1,5 roku. Zdecydowalaam ze wole mieszkac w mniejszym mieszkaniu ale osobno, maz sie zgodzil choc pewnie wolalby sie nie wyprowadzac... Odpowiedz Rane ja to juz sie boje ale nie tesciowej tylko siostry mojego meza. Ona juz sie we wszystko wtraca i juz mi zapowiedziala ze bedzie "dobra ciocia" do ktorej nasze dzieci beda lataly naskarzyc na mame i tate i wyzalic sie. Sama nie ma dzieci i bedzie chciala zadzic sie naszymi a co najgorsze wszsycy mieszkamy w jednym domu ale jeszcze tylko 1,5 roku. Zdecydowalaam ze wole mieszkac w mniejszym mieszkaniu ale osobno, maz soie zgodzil choc pewnie wolalby sie nie wyprowadzac... Odpowiedz U nas jest to nie uniknione bo mieszkamy z teściami !!! Ale tesciowa nie jest zła - bardziej wtrąca sie teść i już nie raz miałam z nim akcję!!! Moi rodzice mieszkają niedaleko, ale jeśli chodzi o małego nie wtrącają sie - to ja czasami dzwonię do mamy o poradę!!! Tesciowa prowadzi firme i nie ma czasu dla wnuczka, nawet czasami nie widzimy sie w ciągu dnia, ale tesć za nią w 100% nadrabia Odpowiedz Najgorsze jest to ze kiedy niepozwole na coś starszemu synkowi Kacperkowi to on mu muwi ze jestem brzytka i i niedobra a Kacper ma juz prawie 3 latka i rozumie wszysko boje sie ze jak sie od niej wkońcu wuprowadze to niedam sobie znim rady i bedzie to wykorzystywał ze babcia by mu pozwoliła a najgorsze jest to kiedy robie i muwi mi co i jak powinno byc zrobione np. ze kotlet kest zabardzo usmazony i jak mozna wytrzymac Odpowiedz moja tesciowa czasem mimochodem chce wcisnac swoje trzy grosze, ale jesli nie ma racji juz nauczylam sie jej mowic w twarz, ze sobie tego nie zycze i powoli skutkuje :) Odpowiedz wydaje mi sie ze u mnie ani mama ani tesciowa nie beda sie wtracaly ale na 100% okaze to sie jak bedzie dzidzius :) jestesmy 2,5 roku po slubie i moja tesciowa jeszcze nigdy nam sie nie wtracila a moja mama? mojej bratowej i bratu ktorzy maja juz dziecko nigdy sie nie wtracala wiec mi chyba tez nie bedzie Odpowiedz moja tesciowa wtraca sie we wszystko w co moze bo z nia mieszkam czasem jest naprawde pomocna ale chwilami oszlec mozna Odpowiedz Tak czytam wasze wypowiedzi , że nie dam się wtrącać w wychowanie itd... ale tak na prawdę jest to nieomożliwe (chyba że mieszkacie od siebie daleko) ja mieszkam blisko rodziców i blisko teściów, praktycznie nie ma tygodnia żeby moje dziecko nie było u teściów-co mam powiedzieć córce gdy mówi że poszłaby do babci - nie bo babcia cię rozpieszcza? U mnie największym zagrożeniem jest teść - nie ma on zielonego pojęcia jaki szkodliwy wpływ ma na moje dziecko, począwszy od niebezpiecznych zabaw( zakładanie torebki foliwoej na głowe udającej koronę!!!) skończywszy np. na "zabawnym" kopaniu dziadka w nogę, (mój ojciec nie uznałby to z zabawne) lub na zabawie- stój-, moje dziecko ucieka dziadek się cieszy, a potem moje dziecko moż nie zatrzymać się wbiegając na ulicę bo uzna że to zabawa, lub wpędzaniu jej w poczucie bezradności (mała czegoś nie chce zrobić a dziadek mówi:nie potrafi, nie potrafi, potem mała przychodzi do domu zaczyna układać układankę coś jej nie wychodzi i płacze mówiąc że nie umie!) mało jak mu się zwraca uwagę to się obraża i rzuca focha bo jak to, to on ma się wcale nie bawić z wnuczką? Mam ją izolować ???? Odpowiedz Michelle - i tak powinno być. ja też zastrzeżeń do żadnej ze stron nie mam. a tak w ogóle to jaka ty młodziutka jesteś.... eh....ale te prawie 4 lata to znajomości czy od ślubu??? chyba znajomości, prawda?? Odpowiedz U mnie jest tak że moja mama mieszka daleko a teściowa blisko. I przyznam się że czasem potrzebuję pomocy choć Dzieciaczka nie ma jeszcze na świecie... Chociażby kiedy byłam po laparoskopii albo w szpitalu na podtrzymaniu ciąży... No i wtedy to moja mama wsiadała w samochód i jechała do mnie z obiadem kilkaset km, pomagała w sprzątaniu... Teściowa czasem przedzwoni (naprawdę sporadycznie) i mówi jak bardzo się martwi i jak ją serce boli w związku z tym że prawie poroniłam. Ale jak bąknę coś o zupie do szpitala to mówi, że przecież w szpitalu jest bar... Postanowiłam się tym zbytnio nie przejmować, radzić sobie sama lub z pomocą męża, przyjaciół. Koleżanki mówią że lepsza taka teściowa niż "wtrącająca się", ale czasem naprawdę pomoc jest potrzebna... A co będzie jak dziecko się urodzi - pewnie moja mama oprócz pomocy będzie chciała też dużo "radzić" ale wiem, że jak jej zwrócę uwagę to przestanie i się nie obrazi. Na teściową nie liczę - czasem zapowiem się do niej na obiad, podrzucę dziecko wieczorem - korona jej z głowy nie spadnie jak coś zrobi! Odpowiedz no to melduję się ponownie. od początku grudnia moja teściówka zajmuje się synalkiem a ja wróciłam do pracy. jest super. i jedno i drugie zadowolone. i my też. ani ja teściówce ani ona mi się nie wtrącamy. rad i próśb o jakieś tam postępowanie wzajemnie słuchamy. przynajmniej mam takie wrażenie. wydaje mi się że teściówka super nim się zajmuje, a na jakieś tam drobiazgi jestem w stanie przymknąć oko (i mam nadzieję że działa to też i w drugą stronę). dodatkowo co dzień mamy obiadek więc skłamałabym gdybym jescze narzekała. teściówka fajnie się młodym zajmuje. Odpowiedz Szczerze to naprawdę nie wiem... Może nie ponieważ będziemy mieszkali(a właściwie już mieszkamy) u moich rodziców...więc wątpię,żeby przychodziła specjalnie po to żeby zobaczyć jak wychowuję jej pierwszego wnuczka :) Mam tylko cichą nadzieję,że jeśli przyjdzie do Nas lub też my pójdziemy do niej...to uwago dotyczące tego jak postępuję z Naszym dzieckiem,na co mu pozwalam a czego zabraniam będzie zatrzymywała dla siebie...a jeśli już naprawdę uzna,że źle robię to powie mi to na osobności( nie przy dziecku)bo potem dziecko może to wykorzystywać i przestać mnie szanować albo jak już będzie starsze mieć moje zdanie,zakazy i nakazy dłęboko w ... Ojjjj...boje się co to będzie Odpowiedz Moja nie będzie się wtrącać, bo jej nie pozwolę :) Wiem, że wiele rzeczy nie będzie po jej myśli ale nic nie powie, zaciśnie zęby. Mooja mama się nie wtrącała więc i tym razem nie będzie. Inną sprawą jest rozpieszczanie wnuków. Będzie im wolno robić u babć wszystko czego dusza zapragnie :) i nie pozwolą mi nic powiedzieć. Odpowiedz Siunia na pewno będzie dobrze. A jak teściówka męża dobrze wychowała, to i wnuka nie zmarnuje :D A lepiej powieżyć dziecko teściowej niż obcej osobie. No i zawsze możesz poprosić teściową żeby obowiązywały twoje reguły wychowawcze. Na pewno będzie dobrze. Odpowiedz nie wiem jak mam odpowiedzieć...... póki co nikt u mnie przesadnie się w wychowanie naszego dzidziolka nie wtrąca. ale i rodzice i teściowe są git. a jak coś przeginają - grzecznie mówię swoje zdanie. a poza tym za 2 miechy muszę wrócić do pracy i właśnie teściówka będzie siedzieć z moim bączkiem, więc co mi pozostanie - na pewno będzie chować malca wg swojego uznania i nic tu będzie po mojej gadce. ale co zrobić gdyby nie ona..... to co ja bidna z dzidziulkiem zrobię..... Odpowiedz ale to zalezy co sie rozumie przez "wtracać" bo np. daje sobie glowe obciaz ze moja mama bedzie starala mi sie pomoc jak tylko bedzie udzieli rad o ktore zreszta sama pewnie bede przeciez jakis udzial w wychowaniu nalezy jej sie tak samo mam na jej temat ogolnie dobre zdanie ale mierzi mnie jak odzywa sie czasem do swojego siedmioletniego wnuczka( czyli synka siostry mojego meza :o ufff udalo mi sie poraz pierwszy zagmatwac ) bo mowi do niego ,byc moze w zartach ( ale nie podaoba mi sie to) bękard, dziadu, albo głupku. mysle ze ogolnie byla dobra mama bo moj maz i jego siostra sa wychowani bardzo dobrze i sa bardzo grzeczni do niej .sama nie wiem chyba mam mniejsze zaufanie niz do wlasnych rodzicow ale nie sadze ze bedzie sie wtracac w wychowanie mojego dziecka czy pouczac. taka jedza chyba nie jest Odpowiedz ja wiem ze tesciowa nie moze sie wtracic bo jest w usa ale moja mam chyba bedzie Odpowiedz Ja jeszcze o tym nie myślę, ale już niedługo bedzie dwóch synusiów i na pewno bedę chciała bardzo, żeby przyjezdzali ze swoimi rodzinkami i dzieciaczkami, nie wyobrażam sobie poprostu jakbym mogła bez rodziny funkcjonowac, a za dziećmi poprostu przepadam i uwielbiam, coż "takie zboczenie zawodowe"... stary belfer ze mnie... :D Ale postaram się miec na uwadze zachowanie np. mojej teściowej... Odpowiedz Dziewczyny ale nei badzmy az takie surowe dale tych swoich tesciowych. My tez kiedys bedziemy tesciowa Odpowiedz Slonka wspaniałe określenie teściowej, "cyjanek w słodkiej skorupce" Super!!! Cała prawda. Odpowiedz Moja teściową nie spacjalnie obchodzi ani obecny wnuk, a juz kolejny... to pewnie wcale :( cóz zrobić liczy się tylko jej córka i jej dziecko (też córka) Nie to zebym teskniła, za "wtracaniem się" teściowej... ale odrobina zainteresowania nie zaszkodziłaby... przeciez syna dzieci to tez wnuki... Ale może i dobrze, bo przynajmniej sprawa teściów, w ogole nie spedza mi snu z powiek :D A jak dzisiaj dzwoniła do mojego meza (bo przeciez nie do mnie) to tylko spytała się czy na pewno chłopak, bo wolałaby dziewczynkę... milutka kobitka prawda :D... Ale "zeszło" to po mnie ... Wazne że mam kochanych rodziców, reszta niech tam sobie egzystuje i dobrze się ma ... Odpowiedz Powiem wam z własnego doświadczenia. Ja zawsze mówiłam że nie dam się wtrącać, ale moja teściowa to taki "cyjanek w słodkiej skorupce". W ostatniej chwili wpycha się ze mną i z Zulą do lekarza, neguje moje wypowiedzi, jest wścibska i natrętna. A kiedy jej mówię że poradzę sobie, że w końcu to ja jestem matką Zulki to się smiertelnie obraża. Najgorsze jest to, że że nie stać nas na opiekunkę i w czasie chorób małej ona musi z nią zostawać. no ale ja jestem chyba dzielna i nie daje po sobie pojechać. W domu sa dantejskie sceny, ale dziecko jest dla mnie ważniejsze. Dzięki Bogu, mieszkają 25 km. od nas i jeśli mała nie choruje, widujemy się sporadycznie czego i wam życzę. Odpowiedz hmmm wydaje mi sie ze moja tesciowa i moja mama nie beda sie wtracac w wychowanie dziecka, beda go rozpieszczac, ale nie beda mi mowic co i jak, jedyne co to tesciowa byc moze bedzie mi na poczatku pomagac, jak bede obolala, ale tak jak mowila jedna z kolezanek, nie chcialabym zeby mnie wyreczano, a jedynie pomagano gdy bede tego naprawde potrzebowac, jestem nastawiona optymistycznie, i dlatego mam nadzieje ze pomoc bedzie mi sporadycznie potrzebna :D Odpowiedz Kobitki, ja mieszkałam w czasię ciązy i po urodzeniu przez 2,5 roku z teściami. Zawsze pomocnymi, słuzącymi radami, czasem opieprzającymi nas:P ale nigdy nie wcinali nie niepotrzebnie, tylko gdy widzieli ze coś jest nie tak, (jak maja była maleńka0 i ja już nie wiem co zrobić...wtedy wkraczała teściowa i podpowiadała co można zrobic i jak:D:D a moja mama...hmmm.....też się nie wtrąca, mieszka nie z nami, za często się nie widujemy, ale obie babcie słuza pomocą w opiece:P hihi zwłaszcza teraz jak wnusia się wyprowadziła, wszak to pierwsze i jedyne jak narazie wnucze:P:P Odpowiedz Moja tesiowa na 100% nie, super kobieta. A moja mama na 100% tak, tylko ze ona bedzi epomagac ale czasem mozna to odczytac jako wtracanie sie, bo jak kazda mama ona zawsze wie lepiej Odpowiedz MNIE MAMA ZARÓWNO JAK TEŚCIOWA NIE BĘDZIE MIAŁA MOZLIWOŚCI ZEBY ROBIĆ JAKIEŚ KAŻDY WIE,ZE MI MOZNA POWIEDZIEĆ ALE I TAK DO MNIE NALEŻY OSTATNIE SŁOWO :D Odpowiedz moja mama na pewno wtracac się nie będzie ale będzie sie starała pomagać. Ona ogólnie nie lubie wtracać się w nasze życie. Moja teściowa... na pewno będzie chciala troszkę porzadzić, ale ona wie, że ja zrobię jak będę chciala, bo już wiele razy dałam się jej o tym przekonać i myslę, że sie zrozumialyśmy. No ale na pewno będzie chciala troszkę porządzić. :) Odpowiedz teściowa moja wydaje mi się, że raczej nie będzie sie wtrącać, bo nie ma zielponego pojęcia jak teraz wychowuje sie dzieci, praktycznie żadnego wnuka nie miała tzn nie zajmowała sie więc Moja Oliwka równiez nie będzie a jes,li będzie próbowała zostanie syzbko zbyta, na pewno moja mama będzie sie wtrącać ale jesli tlyko nie będzie mi sie podobac to zostanie szybko uciszona, ja nie przebieram w słowach jak się zdenerwuje czasem wychodzi to na dobre czasem na złe, ale wole powiedziec prawde niz sie denerwowac niepotrzebnie. Odpowiedz anulaa ja wprost powiedziałam teściowej że nie będę chciała aby na poczatku ktos mnie wyręczał we wszystkim. Na pewno zadzwonię jak już będę u kresu wytrzymałości, po za ty jest jeszcze Radek (mąż), który też bedzie musiał pomagać a nie gazeta, piwo i wychodne. Moja teściowa najpierw obraza a teraz już się oswoiła z tą myślą. Ja ją zapewniłam że jeśli tylko będzie potrzeba napewno zadzwonię po nią. Zresztą ona wie jaki mam charakterek( ) więc nie protestuje. Najlepiej zacznij jej delikatnie mówić że chcesz sama sobie poradzić, i że jak tylko będzie potrzeba do jej powiesz żeby przyjechałą. Może zadziała. Powodzenia!!!!!!!!!! Odpowiedz zuza-ja tak samo uważam i zastanaiwm sięjak powiedzieć teściowej,że niechce jej pomocy na początku-bo ona sobie wymyśliła,ze przyjdzie na kilka tygodni do nas mi pomagać a ja cholery bym chhyba dostała w tym czasie :) lol :D :D :D Odpowiedz wtrącać się bedzie i to na 100% ale jej sie to nie uda. Miała swoje 5 minut przy swoim dziecku a teraz niech grzecznie siedzi i pije kawkę. Ja niestety nie lubię jak sie ktoś wtrąca w moje życie. Może coś zasugerować ale nic nie może nakazać. Odpowiedz na 100 % moja mama będzie się wtrącać. Już teraz chce za nas wybierać ciuszki , wozek i łóżeczko. Ale ja się nie daje. A teściowa myślę że będzie się sporadycznie wtrącać. Odpowiedz Odpowiedz na pytanie

teściowa się wtrąca w wychowanie dziecka